11 lat i wciąż piszę


Dziś mój blog kończy 11 lat.

Szczerze mówiąc, trochę trudno mi w to uwierzyć. Ten blog to już nie tylko miejsce w internecie, ale kawał mojego życia. Wspomnienia, emocje i różne etapy, do których czasem wracam z uśmiechem, a czasem z lekkim niedowierzaniem.

Nie zawsze było łatwo. Był moment, kiedy naprawdę myślałam o tym, żeby przestać go prowadzić. Zastanawiałam się, czy to jeszcze ma sens, czy ktoś to czyta i czy ja nadal tego chcę.

Do dziś nie mam jednej konkretnej odpowiedzi na te wszystkie pytania.




Ale wiem jedno. Dopóki mam pomysły na posty i czuję tę małą iskierkę, nie zamierzam z tego rezygnować.

Ten blog zmieniał się razem ze mną i może właśnie dlatego wciąż tu jestem.

Dziękuję każdemu, kto tu zagląda. Niezależnie od tego, czy jesteś tu od lat, czy trafiłeś tu przypadkiem, to naprawdę wiele dla mnie znaczy.

W tym roku, jak zawsze, zostawiam małe podsumowanie.

- liczba postów wynosi: 594

- liczba komentarzy wynosi: 9860

- liczba wyświetleń wynosi: ok. 444,956

- liczba obserwatorów wynosi: 886

11 lat brzmi poważnie, ale czuję, że to jeszcze nie koniec.

Do zobaczenia w kolejnych wpisach

Jak spędzam Wielkanoc🐣

 

Wielkanoc spędzam przede wszystkim w rodzinnym gronie. Nie maluję jajek, nie chodzę ze święconką i nie idę do kościoła. Ale to wcale nie przeszkadza mi w obchodzeniu świąt po swojemu. Składam życzenia najbliższym, rozmawiamy, śmiejemy się i cieszymy chwilami spędzonymi razem.

Rodzinne śniadanie to zawsze serce dnia. Pachnąca babka, świeże wypieki i rozmowy przy stole sprawiają, że te święta mają swój wyjątkowy czas. Lubię te proste momenty, które zostają w pamięci na długo.

Dla mnie Wielkanoc to czas odpoczynku, małych radości i serdecznych gestów. To chwile, które pozwalają zatrzymać się choć na moment i naprawdę poczuć, że jesteśmy razem.

Życzę Wam spokojnych chwil, pełnych uśmiechu i drobnych radości, które naprawdę potrafią zrobić różnicę. Wesołych Świąt spędzonych z najbliższymi!🐣

Urodzinowe przemyślenia w wieku 36 lat



Wczoraj obchodziłam swoje drugie 18 urodziny i trochę zaczynam czuć się powoli staro, bo to nie jest już ten moment, kiedy człowiek czeka na urodziny jak na event roku. Raczej coś w stylu: „o, znowu”. Rok temu pisałam, że mam 35 i coś tam sobie poukładałam w głowie i dalej układam. Tylko chyba zmieniło się jedno. Mniej się spinam, że nie wszystko jest ogarnięte.

Mam 36 lat i nadal nie wiem wielu rzeczy. Nadal zdarza mi się odkładać rzeczy na później. Nadal potrafię przejmować się głupotami. Ale szybciej odpuszczam. Mniej się tłumaczę. Częściej robię coś „bo chcę”, a nie „bo powinnam”. I to jest chyba największa różnica między 35 a 36. Nie jakaś wielka zmiana życia, tylko takie małe przesunięcie. Trochę więcej luzu, trochę mniej udawania. Może trochę więcej zgody na to, że nie wszystko musi mieć sens od razu.

A z takich bardziej przyziemnych rzeczy dalej chcę schudnąć. Nawet coś się dzieje, chociaż waga ostatnio jakby się obraziła i stoi, ale po ubraniach widzę, że jednak idzie w dół. Tak więc może pierwszy raz w życiu nie panikuję, tylko robię swoje dalej, bez dramatów, bez zaczynania „od poniedziałku”.

Jeszcze jedna rzecz. W tym roku dostałam kilka prezentów, które są totalnie moje. Nie były to rzeczy wielkie czy spektakularne, tylko takie drobiazgi, które sprawiają, że się uśmiecham. I aż mam ochotę je tu pokazać, bardziej dla siebie niż dla chwalenia się. Żeby za jakiś czas pamiętać, co mnie wtedy cieszyło. Oprócz tego postanowiłam, że pokażę Wam wyjątkowe życzenia, które są od mojej największej idolki Magdy Tul, oraz pokażę Wam parę zdjęć z tego dnia.








Nie mam listy celów na kolejny rok i nie mam planu, kim będę za 5 lat. Mam za to kilka rzeczy, które chcę zachować. Święty spokój, kilka relacji, które są naprawdę moje, i to uczucie, że nie muszę już wszystkiego udowadniać. 36 brzmi jakoś poważnie, ale w środku dalej jest trochę chaosu i chyba już mi to nie przeszkadza, a może nawet trochę pasuje.

A Wam zdarza się mieć takie sprawy, które postępują powoli, a na końcu Was cieszą?
Copyright © Jusinx