Dlaczego używam kremu CC zamiast podkładu

 Hej!

Od wielu lat zamiast podkładu używam kremu CC i nic nie wskazuje na to, żebym miała to zmienić. Moim ulubieńcem jest Eveline Cosmetics Magic Skin CC, który sprawdza się u mnie zdecydowanie lepiej niż klasyczny podkład.

Jednym z głównych powodów jest to, że kompletnie nie potrafię dobrać idealnego odcienia podkładu. Moja skóra zmienia się w zależności od pory roku, więc musiałabym mieć kilka różnych odcieni. Krem CC jest dla mnie dużo wygodniejszym rozwiązaniem, ponieważ dopasowuje się do kolorytu skóry i wygląda bardzo naturalnie.

Poza tym krem CC to nie tylko makijaż, ale również pielęgnacja. Zawiera więcej składników nawilżających, pomaga wyrównać koloryt skóry, zneutralizować zaczerwienienia czy drobne przebarwienia, a dodatkowo często zapewnia wyższą ochronę przeciwsłoneczną.

Po nałożeniu kremu CC delikatnie przypudrowuję twarz białym pudrem transparentnym z Bell lub Eveline. Lubię takie wykończenie, bo makijaż jest dzięki temu utrwalony, ale nadal pozostaje lekki i 



Oczywiście podkład ma swoje zalety i sprawdzi się u osób, które preferują mocniejsze krycie. Ja jednak zdecydowanie lepiej czuję się w lekkich formułach, które nie obciążają skóry i wyglądają naturalnie.

Dlaczego lubię i wybieram krem CC? 
Nie muszę martwić się doborem idealnego odcienia. 
Skóra wygląda świeżo, promiennie i naturalnie. 
Nie obciąża cery, nie daje efektu maski i zapewnia komfort noszenia przez cały dzień. 
Nie podkreśla suchych skórek ani zmarszczek. 
Łączy makijaż z pielęgnacją. 
Łatwo i szybko się go nakłada. 
Aplikacja zajmuje dosłownie chwilę i nie wymaga dużej precyzji.

Dla mnie krem CC to idealne połączenie pielęgnacji i delikatnego makijażu. Dzięki niemu moja skóra wygląda naturalnie, a ja nie muszę martwić się o źle dobrany odcień podkładu. Całość delikatnie utrwalam transparentnym pudrem i jestem gotowa na cały dzień.

A Wy używacie kremu CC czy raczej wolicie podkład? A może sięgacie po te kosmetyki zamiennie, w zależności od okazji lub pory roku?

To byłoby na tyle jeśli chodzi o dzisiejszy post. 
Pozdrawiam i do następnego napsania☺

Co u mnie słychać i moje mini zakupy


Hej!

Jak na razie nigdzie nie wyjechałam na wakacje. Spędzam je głównie w gronie najbliższych. Ostatnio wybrałam się z rodzicami do parku, gdzie miło spędziliśmy wspólnie czas. Oprócz tego spotykam się z rodziną i często wybieram się na długie spacery.

Co jakiś czas jeżdżę również do Warszawy, ponieważ mieszka tam mój brat. Odwiedzam go od czasu do czasu. Są też inne powody moich wyjazdów do stolicy, ale tę część mojego życia wolę zachować dla siebie.

Podczas ostatniego pobytu w stolicy kupiłam sobie dwie sukienki w sklepie Uniqlo. Natomiast podczas jednego z ostatnich spacerów weszłam do Biedronki, gdzie kupiłam dwie pianki do mycia twarzy oraz dwie mgiełki do ciała o waniliowym zapachu marki Be Beauty.

Moje nowe nabytki wraz z cenami możecie zobaczyć poniżej.

Za każdą sukienkę zapłaciłam 59.90 zł.
Tą niebieską miałam już na sobie i jest naprawdę  ona bardzo wygodna.

Mgiełka do ciała:
Cena regularna wynosi 11.99, ale przy zakupie dwóch jest 8.00 zł rabatu.
Te mgiełki stosuję na co dzień zamiast dezodorantu.

Pianka do mycia twarzy:
Regularna cena wynosi 9.99zł, ale przy zakupie dwój druga pianka jest gratis. 

Na koniec chciałam pokazać Wam kilka moich ostatnich zdjęć. Pierwsza część została zrobiona w Warszawie, natomiast druga pochodzi z parku znajdującego się niedaleko Konina, który odwiedziłam z rodzicami.

 












Mam nadzieję, że zdjęcia oraz moje małe zakupy przypadną Wam do gustu. Koniecznie dajcie znać w komentarzach, jak mijają Wam tegoroczne wakacje. Wyjeżdżacie gdzieś, czy tak jak ja spędzacie je głównie w gronie najbliższych?

To byłoby na tyle jeśli chodzi o dzisiejszy post.
Pozdrawiam i do następnego napisania☺

Było miło, ale się skończyło

Hej!
Przez ostatnie trzy dni miałam okazję spędzić czas w malowniczej Wiśle. Był to wyjazd pełen pięknych widoków, spacerów i niezapomnianych chwil, które na długo pozostaną w mojej pamięci.
Jednym z najważniejszych momentów tego wyjazdu był koncert Magdy Tul. Bardzo się cieszę, że mogłam usłyszeć ją na żywo, ale jeszcze większą radość sprawiło mi to, że po koncercie udało mi się z nią spotkać. Zamieniłyśmy kilka słów i zrobiłyśmy sobie wspólne zdjęcie. Takie chwile są bezcenne i na długo zostają w pamięci.
Oprócz muzycznych wrażeń znalazł się również czas na zwiedzanie Wisły. Spacerowałam po mieście, podziwiałam jego urokliwe zakątki i cieszyłam się górskim klimatem. Wisła zachwyca nie tylko pięknymi krajobrazami, ale także spokojną atmosferą, dzięki której można naprawdę odpocząć.
Z wyjazdu przywiozłam mnóstwo zdjęć. Każde z nich przypomina mi o tych trzech wyjątkowych dniach i wszystkich emocjach, które im towarzyszyły.
To był wyjazd pełen pozytywnych emocji i pięknych wspomnień. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócę do Wisły, aby ponownie poczuć jej wyjątkowy klimat i przeżyć kolejne niezapomniane chwile.
Na zakończenie zostawiam kilka zdjęć z mojego pobytu w Wiśle:










To byłoby na tyle jeśli chodzi o dzisiejszy post.
Pozdrawiam i do następnego napisania☺
Copyright © Jusinx